Dawne zwyczaje
Written by admin on Wrzesień 24, 2009W obronie dawnych zwyczajów pamięć przywodziła jedynie obrazy dobrobytu i szczęścia, a nie głodu i klęski. Mała Fvoka wiedział o tamtych dniach tyle, ile opowiedział mu sędziwy brat matki. O zwycięstwach i sukcesach. Nie tęsknił do łuku i strzał, a faktorię odwiedzał tylko, by zaopatrzyć kule na zimowy sezon łowiecki, a przy okazji przysłuchać rozmowom bladych twarzy z Zagubionego Tropu. Teraz nie tylko po to. Przyszedł z informacją, która miała pracowników agencji, a że był tej informacji wyłącznym posiadaczem, napawało go to dumą. ów — powtórzył Basil Acheson. jak zabrzmiała ta opowieść przełożona z gwary pograniczników na miejską mowę. Czipeweje łowili ryby najchętniej podczas widnych, ciepłych nocy, gdy księżyc rzucał blaski na wodę. Ryby podpływały pod samą powierzchnię, najłatwiej je było wówczas nać ościeniem. Z pokrytej żwirem plaży wyruszyła na łowy flotylla zwinnych kanoe, by rozproszyć się gładkiej tafli jeziora. Każdy łowił z dala od sąsiada, by mu nie płoszyć ryb. Podczas takiej to letniej nocy wypłynął na łódce Mała Foka. Śmignął pierwszy w kierunku wąskiej zatoki, gdzie ryby brały najlepiej. Klęcząc i wiosłując wyprzedził wszystkich i dotarł do miejsca, gdzie tworzył wąską cieśninę, ograniczoną z jednej strony łąką, z drugiej wysokopiennym lasem.